Całym życiem...

Patriotyzm to religia, nikt nie chce o nim mówić, wszyscy się na niego powołują (patriotyzm, cz. 2)

14.04.2021, 20:49 / 14.04.2021, 21:14 (697)

Pisałem w poprzedniej części, że patriotyzm definiować trudno ponieważ egzystuje on bardziej w sferze emocjonalnej niż logicznej. I to właśnie z uwagi na tę emocjonalność tak trudno jest o uzgodnienie terminów, stanowisk, definicji. Bardziej czujemy czy ktoś jest czy nie jest patriotą niż potrafimy to nazwać. Bardziej zachłystujemy się czyjąś zdradą, niż potrafimy wyjaśnić dlaczego. Oczywiście są pewne cechy, pewne działania czy zaniechania, które się składają na to wszystko. Ale sama idea wydaje się o wiele, wiele ważniejsza. Nie mówimy o tym, nie myślimy nawet na ten temat ponieważ przyjmujemy coś za pewnik, ponieważ „wszyscy wiedzą”. 

Ale „wszyscy” nie wiedzą. Król być może jest nagi.

I znów dochodzimy do pytania czym zatem w ogóle jest patriotyzm? Pierwszy artykuł Statutu ZHP mówi, że „Związek Harcerstwa Polskiego jest ogólnopolskim, patriotycznym stowarzyszeniem i prowadzi działalność pożytku publicznego.” A artykuł czwarty mówi, że dla osiągnięcia swoich celów ZHP „troszczy się o tradycje i dziedzictwo narodowe, kształtuje postawy patriotyczne”. 

Przyjrzyjmy się temu trochę z boku. Po pierwsze nie sposób oderwać patriotyzmu od światopoglądu. To ze światopoglądu patriotyzm wypływa lub nie. Pewne rzeczy „wynosi się” z domu, ze szkoły, z harcerstwa (z pierwszej drużyny). I od autorytetów. Przodków, rodziców, rodzeństwa, może sąsiada, może nauczyciela, oby od drużynowego, może zastępowego, bohaterów literatury tak faktu, jak i beletrystyki. I z kina.

W ramach tego światopoglądu terminy takie jak „patriotyzm” rozumiemy „jakoś”. Nie na tyle, żeby móc go sensownie zdefiniować, ale na tyle, by odróżnić go od zdrady na przykład (bez względu na to, czy zdradę zdefiniować potrafimy), od sympatii, miłości, czy zupy fasolowej. Wiemy też, że samo słowo pochodzi od łacińskiego patriae czyli ojczyzna, czy raczej ojcowizna, bo pater to z kolei po łacinie ojciec. Wrócimy do tego.

Niebagatelny udział w tym (pre)rozumiemiu mają definicje słownikowe, czy w ogóle jakieś definicje gdzieś spisane. Ich mnogość niczego nie rozwiązuje, za to sporo zaciemnia i rodzi konfuzję. Nie będę ich tu cytować, ponieważ są powszechnie dostępne i szkoda miejsca. No i każdy może sobie wybrać swoją. 

Przygotowując się do konferencji chciałem się jak najwięcej nauczyć. A jak się uczyć to od najlepszych, tych, którzy temat znają i mają go przemyślany. Od autorytetów. Postanowiłem więc zapytać „co to jest patriotyzm”. Zadałem to pytanie wielu osobom, bardzo wielu. Prezydentowi (wówczas) Komorowskiemu, Premierowi (wówczas) Tuskowi, Ministrowi Edukacji, przedstawicielom różnych partii politycznych, organizacji określających siebie jako lewicowe, prawicowe, narodowe, feministyczne, przedstawicielom kościołów i związków wyznaniowych, władzom organizacji harcerskich, naukowcom itd. Na prawdę się postarałem. Chciałem ich opinie zebrać i przekazać uczestnikom konferencji odpowiednio wcześniej.

Ale celowo zadałem to pytanie w formie elektronicznej. Zawsze i do wszystkich zwracałem się formalnie – pisząc listy elektroniczne, wypełniając stosowne formularze kontaktowe na stronach różnych urzędów czy organizacji. Do kilku osób też telefonowałem. 

Za każdym razem precyzyjnie się przedstawiałem i informowałem o planowanej konferencji i powodach, dla których będzie zorganizowana. Do nikogo nie wysłałem papierowego pisma, ani nie starałem się o spotkanie osobiste. Moje pytania dotarły do adresatów – dostałem potwierdzenia automatyczne, czasem osobiste. Najbardziej pomocny był doradca polityczny ministra edukacji, który jednak powiadomił mnie, że muszę wystosować pismo (papierowe) bo takie są procedury. I na tym się skończyło. Nie wystosowałem i wytłumaczyłem dlaczego. Kilka osób obiecało odpowiedzieć, ale nie dostałem ani jednej odpowiedzi. Nikt (sic!) w żaden sposób nie ustosunkował się do tej kwestii włącznie z organizacjami i osobami, które słowo „patriotyzm” odmieniają stale przez wszystkie przypadki. Włącznie z kierownictwem organizacji, która patriotyzm ma wpisany w statut... Nie chcę rozważać dlaczego tak się stało, choć mam kilka teorii... Ważny jest sam fakt. Dość przyjąć oczywisty wniosek, że temat jest za trudny, a ponieważ jest bardzo poważny to wiąże się też z ogromną odpowiedzialnością za słowo. Nie wykluczam też, że popełniłem jakiś błąd formalny czy techniczny, ale trudno mi w to uwierzyć.

Patriotyzm to termin, którego używamy na co dzień w ogóle nie zastanawiając się co znaczy. Jest przecież taki oczywisty. Ale jest to pojęcie rozumiane przez pryzmat własnego światopoglądu, a w światopoglądach się przecież różnimy. To co oczywiste dla kogoś, nie jest oczywiste dla innych. Jest to często także słowo wytrych, słowo „argument ostateczny”.

Często na przykład słychać, że patriota musi być „prawdziwym” Polakiem. Nie myślisz jak my? Nie jesteś prawdziwym Polakiem! Jesteś Polakiem? Nie, ty jesteś faszystą!

Kto to jest prawdziwy Polak? Kto i na jakiej podstawie o tym decyduje? Jakie są kryteria i co w ogóle znaczy „prawdziwość” bycia Polakiem? Chodzi o rodzinę z której się pochodzi? Do którego pokolenia wstecz? A sieroty? Chodzi o genetykę? O religię? O poglądy polityczne? Zasiedzenie?

Czy słowo patriota w ogóle cokolwiek znaczy? Może tak często nadużywane, bez żadnej próby zrozumienia, zdewaluowało się? Może nie znaczy już nic? A może jest tylko narzędziem opresji aparatu państwa uciskającego obywateli? A może jest powinnością, najświętszym obowiązkiem każdego z nas? A może jest postawą religijną? Sąd Najwyższy USA wielokrotnie potwierdził, że np. oddawanie czci fladze jest obrzędem religijnym.

Żeby była jasność - religijność nie jest warunkiem patriotyzmu, to patriotyzm jest religijny sam w sobie.

Szukaj według tagów:

#patriotyzm #bohaterowie #idea

dodaj komentarz

Komentarze:

Ten tekst nie był jeszcze komentowany