Całym życiem...

Harcerstwo jest żałosne, na szczęście mamy obrazki

12.03.2021, 12:39 / 12.03.2021, 12:39 (859)

Uwaga: Jakiś czas temu porzuciłem polityczną poprawność. Uważam, że jest szkodliwa. Uważam, że rolą instruktora jest mówić prawdę. Zostaliście ostrzeżeni.

Harcerstwo jest żałosne, dorośli faceci biegający w krótkich spodenkach po lasach i miastach są śmieszni i w gruncie rzeczy podejrzani, chwała Szarych Szeregów to prehistoria i wcale nie ma pewności czy prawdziwa. Na szczęście mamy Internet i każdy z nas może wyprodukować „obrazek”. Obrazek obowiązkowo powinien mieć zdjęcie – najlepiej jakiegoś bohatera z dawnych lat, albo coś romantycznego, jakiś zachód słońca, trzymających się za ręce ludzi czy coś takiego. Coś głębokiego. Studnię może? No i hasło. Jakiś tekst, którym pokażemy światu, że my się zimy nie boimy, że jesteśmy twardzi i dumni z tej żenady.

 

Sieć pełna jest różnego rodzaju „memów”, „motywatorów”, „demotywatorów” i innych takich. Zasada jest prosta. Obrazek i krótka pointa. Czasem trafiają się perełki, które potrafią nie tylko wywołać uśmiech na twarzy, ale także przekazać coś wartościowego, zapaść w pamięć, wskazać inną stronę zjawiska, tę, na którą dotąd nie zwracaliśmy uwagi. Najczęściej są to jednak produkty miernot, które nie mają nic do powiedzenia, ale jak tlenu potrzebują „zaistnienia”, albo ludzi cierpiących, którzy nie potrafią, a czują, że naprawdę muszą się jakoś wyrazić, albo dzieci, które jeszcze nie rozumieją o co chodzi, ale wiecie, koledzy i te sprawy... Albo jeszcze kogoś innego – niech wypowiadają się na ten temat, czy ja wiem kto? Psychologowie może? Nie o to mi chodzi.

Wśród autorów tych obrazków (bo jak to nazwać, żeby nie urazić nikogo z jednej strony i nie robić szopki z drugiej – dzieł?) są też harcerze. Harcerze, którzy – jestem pewien – mają masę dobrych chęci, ale niestety nie mają nikogo, kto by ich wsparł, powiedzmy, metodycznie? Kto by jak baden-powellowski starszy brat doradził, zwrócił uwagę, pomógł zwyczajnie. Co gorsza są instruktorzy, którzy chyba tylko przez głupotę, albo może tylko bezmyślność redystrybuują te nonsensy. I w rezultacie druhowie ci, niechcący, ale nazywając rzeczy po imieniu, działają na szkodę Ruchu, który chcą promować.

Od dawna drażnią mnie „obrazki” typu: „Jestem harcerzem i jestem z tego dumny”. Co to znaczy? To znaczy, że harcerstwo to jest obciach, żenada i w ogóle wstyd koszmarny, ale ja jestem taki hardkor, że mimo wszystko jestem dumny. Patrzcie na mnie, bez trzymanki. Albo „Harcerstwo to dla wielu nadal obciach i przeprowadzanie babci przez ulicę, dla mnie niesamowita przygoda i przyjaciele”, albo „Rudy, Alek i Zośka – to oni powinni być wzorem dla młodzieży”. A nie są? Są, dla wielu, bardzo wielu osób są. I to nie tylko tych zrzeszonych. Oczywiście nie dla wszystkich są. Ale zdanie w tej postaci mówi „nie są, a powinni być”. Swoja drogą nie mówi dlaczego powinni? To zresztą na pewno ich wina, bo powinni, a nie są. Trzeba było nie ginąć młodo.

Tego typu „memy” to właśnie memy. Utrwalają się w pamięci bardzo łatwo i później kształtują myślenie. Jęczymy, że byśmy chcieli, żeby było jak przed wojną (II Światową), kiedy to harcerz był synonimem solidności, kogoś na kim można polegać, kto jak coś robi to dobrze, fachowo, trwale. Mnóstwo ludzi teraz „pracuje” na taki wizerunek harcerstwa (najczęściej oczywiście robiąc to co robią zupełnie nie dla wizerunku) pełniąc służbę, codzienną, stałą od ratowników medycznych po „przeprowadzaczy babć”, szycie maseczek, których nie było w kraju kiedy być powinny czy pomaganie zamkniętym w domach seniorom. Pełniąc służbę w sytuacjach wyjątkowych jak choćby powodzie. Ale też na co dzień „całym życiem” pokazując, że są wartości, że są tradycje, że to się jedno z drugim wiąże, że pamiętamy o brzozowych krzyżach na Powązkach i pamiętamy kto pod nimi leży i dlaczego tam leży, że szanujemy to i, co najważniejsze, że na swój sposób, w miarę swoich możliwości kontynuujemy ich dzieło. Od najmłodszego zucha po najstarszego seniora. I każdego dnia stajemy się lepsi, służymy pomocą, kochamy, jesteśmy.

I jesteśmy doceniani. Przyznawane są nagrody (także międzynarodowe), odznaczenia, padają słowa uznania i to z nie byle jakich ust. Tylko sami sobie robimy krzywdę między innymi takimi... nieprzemyślanymi działaniami.

Nie chodzi o to, żeby nie produkować obrazków. Obrazki są fajne. Róbmy je. Ale róbmy je z głową. Bo wielka jest siła obrazków, przecież przemawiają jak tysiące słów.

Przesadzam? Na pewno? Zapytajcie Goebbelsa jak to było z tym powtórzonym tysiąc razy kłamstwem.


Szukaj według tagów:

#służba #mem #memy #promocja #wizerunek

dodaj komentarz

Komentarze:

Ten tekst nie był jeszcze komentowany